Czy i jakie biografie warto czytać dzieciom?

„Podsycajmy dziecięcy entuzjazm, żeby dzieci wiedziały jak wspaniale jest poświęcić życie cierpliwie badając Naturę, jak wspaniale jest odkryć jakiś jej sekret, klucz do wielu zagadek. Bohaterowie nauki powinni być ich (dzieci) bohaterami; wielkie nazwiska (…) powinny być dzieciom bliskie.”

Charlotte Mason

Od tego cytatu zaczęłam wpis „Wychować naukowca?” Wtedy pisałam tylko o naukowcach, ale wydaje mi się, że biografie ludzi, którzy coś osiągneli w życiu w ogóle, nie ważne w jakiej dziedzinie, są bardzo dobrą lekturą dla dzieci od najmłodszych lat. Niezależnie od tego, czy chodzi o artystów, muzyków, naukowców, polityków czy innych bohaterów – każdy z nich może przekazać dzieciom wiedzę i pasję, wystarczy tylko, że znajdziemy chwilę, żeby przyjrzeć sie jego życiu. To też jeden z lepszych sposobów, jakie znam, żeby pokazać jak osiąga się sukces i że nie osnosi się go od razu. Że jeśli czegoś chcemy, to trzeba ćwiczyć, próbować, szukać sposobów, uczyć się na błędach, nie przejmować się wpadkami – bo nikt nie wie wszystkiego i nie ma jednej zawsze słusznej odpowiedzi, jednego – zawsze słusznego rozwiązania; wbrew temu czego uczą nas w szkołach.

Trudne tematy

Biorąc się jednak za czytanie biografii trzeba pamiętać, że życie naszych bohaterów prawdopodobnie nie było usłane różami, czytając biografie często przewija się temat wojen, śmierci, bólu, biedy, straty ukochanych osób, nieudanych małżeństw itd. Warto się więc przygotować do ewentualnej rozmowy z dzieckiem na takie tematy.

Chociaż ja osobiście staram się nie wybiegać zbyt w przyszłość w myśl zasad Charlotte Mason, że dzieci biorą do siebie tylko tyle, ile ich mózg akurat potrzebuje i jest w stanie przerbić. Nie poruszam tych tematów więc jakoś szczególnie (chyba, że akurat chciałabym o czymś konkretnym z dziećmi porozmawiać i używam książki jako odniesienia), ale zawsze staram się odpowiedzieć szczerze, jeśli Klusek postawi już jakieś trudne pytanie.

Odpowiadając więc na pytanie postawione w temacie – zdecydowanie warto czytac dzieciom biografie. Teraz tylko pozostaje pytanie – które? Oto kilka propozycji:

Polscy Superbohaterowie – Wydawnictwo RM

Na razie seria liczy dwie książki – o Marii Skłodowskiej-Curie i o rotmistrzu Witoldzie Pileckim. Książki napisane są przez dwie różne autorki i to zdecydowanie widać, kiedy się je czyta. Łączy je jednak to, że obie zawierają sporo ciekawych informacji i rysują dzieciom obraz znanych postaci z historii Polski. W książce o Marii Skłodowskiej jednak jakby mniej się dzieje, a autorka trochę na siłę buduje napięcie, opisując w sposób dość przerysowany emocje dwóch dziewczynek, którym starsza pani opowiada historię polskiej uczonej. Mi osobiście brakowało też trochę emocji związanych z samą nauką, z odkryciami, badaniami, autorka skupiła się bardziej na ogólnie pojętych faktach biograficznych.  Oczywiście jest to opinia z dorosłego punktu widzenia. Klusek zdawał się jednak wciągnąć w historię. A książka jest zdecydowanie warta polecenia.

Dość szczegółowo opisane są też tu miejsca związane ze Skodowską w Warszawie, książka może być więc ciekawym punktem wyjścia do wycieczki po stolicy.

Książka o Witoldzie Pileckim jest dużo bardziej ekscytująca, mamy tam prawdziwe przygody, a nawet magię. Cały czas coś się dzieje i trudno się nudzić. Ale wydaje mi się, że jest to książka raczej dla trochę strszych dzieci, ze względu na poruszane tematy – obozy zagłady i kary śmierci dla bohaterów – to nie jest coś, o czym wszyscy chcą rozmawiać z pięcio czy sześciolatkiem. Oczywiście to nie jedyne kwestie, które książka porusza. Dużo mówi też o miłości do ojczyzny, honorze, odwadze, pomaganiu innym i historii naszego kraju od okresu zaborów do 1948 roku. Wspólne czytanie może wywołać bardzo ciekawe i potrzebne, choć trudne dyskusje.

Nazywam się… – Wydawnictwo Media Rodzina

To dość pokaźna seria, obejmuje takie postaci jak: Albert Einstein, Maria Skłodowska-Curie, Mikołaj Kopernik, Faustyna Kowalska, Mahatma Ghandi, Jan Paweł II, Fryderyk Chopin, Pablo Picasso, Vincent Van Gogh, Wolfgang Amadeusz Mozart i inne. W każdej książce znana osoba opowiada nam o swoim życiu.

Ja jak na razie przeczytałam dwie książki – o Einsteinie i o Skłodowskiej. Z obu bardzo dużo się dowiedziałam. W obu też podobało mi się to, z jakim zapałem zarówno Einstein jak i Skłodowska opowiadali o swoich odkryciach. O tym jak wpadali na pomysły, jak je sprawdzali, jak jedne pomysły okazywały się strzałem w dziesiątkę, a inne nie. Moim zdaniem pokazywanie naukowców od takiej właśnie strony sprzyja zainteresowaniem dziecka samą nauką. Pokazaniem mu, że to bardzo ciekawy i ekscytujący proces.

W związku z tym, że naukowycy mówią o swojej pracy, książki zawierają też podstawy naukowe dziedzin, którymi się zajmowali. Maria Skodowska tłumaczy promieniowanie, budowę atomu i sposób otrzymywania radu… Einstein – teorię względności, swoje sławne równanie E=mc2 i fizykę kwantową… Poważne rzeczy, wiele trudnych słów, nawet ja nie wszystko od razu zrozumiałam, jestem też prawie pewna, że i Klusek nie wszystko z tego wyłapał. Ale to nic – jakaś część tych wiadomości z nim zostaje i o ile nie nudzi się książką to, to że wszystkiego nie rozumie, nie przeszkadza ani jemu, ani mi. Z jednej książki uczę się zarówno ja, jak i mój sześciolatek. Misiek (lat 3) na razie nie był zainteresowany.

Słońcem na papierze. Niezwykłe losy Kornela Makuszyńskiego – Wydawnictwo Przygotowalnia

słońcem na papierze, biografie dla dzieci

Autorstwa Anny Czerwińskiej-Rydel, która jak się okazuje ma na swoim koncie jeszcze inne biografie znanych ludzi dla młodszych czytelników. Mam nadzieję, że uda mi się posiąść jeszcze jakieś jej książki. A tymczasem…

Książa o Kornelu Makuszyńskim to z założenia pełna słońca historia życia pisarza, który całkiem przez przypadek stał się uwielbieńcem rzesz starszych i młodszych dzieci. Autor Koziołka Matołka, O dwóch takich co ukradli księżyc, Szatana z siódmej klasy (jedna z moich ulubionych lektur z czasów szkoły podstawowej)… I wielu wielu innych równie znanych i cenionych książek… Z resztą, chyba komu, jak komu, ale Tobie nie muszę go przedstawiać, prawda?

Wracam więc do biografii. Książka ta pokazuje, że nawet w ciężkich chwilach można znaleźć powód do radości, że robiąc to, co się kocha można być szczęśliwym człowiekiem i odnieść wielki sukces. I że życia nie warto brać tak całkiem na serio. Przyznam się szczerze, że czytając ją sama wzruszyłam się kilka razy, chociaż z natury swojej niezbyt często ulegam takim wzruszeniom przy czytaniu książek.

Serdecznia i ciekawa historia łączy się w tej książce z pięknymi ilustracjami Doroty Wojciechowskiej. Co ważne, ilustracje dają nam jasne wskazówki, co do tego, czy to co wydarzy się na kolejnej stronie będzie miłe i przyjemne, czy może jednak akurat tutaj wydarzy się coś przykrego. Akapity wyraźnie to sugerują, pokazując nam słoneczną lub pochmurną pogodę. A czasem mieszankę – bo jak to w życiu każdy dzień może być smutny i wesoły jednocześnie. Polecam.

Co jeszcze?

Niestety na polskim rynku nie ma zbyt wiele biografii skierowanych do dzieci. Na razie udało mi się dotrzeć do takich pozycji. Ale mam nadzieję, że z czasem zarówno oferta polskich wydawnictw, jak i ten wpis, się rozwnie.

A może znasz jakieś ciekawe biografie dla dzieci? Czy uważasz, że biografia to dobry sposób na naukę, czy może jednak nie? Jakie jest Twoje zdanie? Jestem bardzo ciekawa.

Pamiętaj, że ja w ten artykuł włożyłam czas i pracę. Jeśli więc Ci się podoba i uważasz, że może się przydać komuś z Twoich znajomych – udostępnij go dalej. Takie udostępnienia i komentarze, to dla mnie znak, że moja praca nie idzie na marne.

A jeśli jesteś na blogu po raz pierwszy – serdecznie zapraszam do zapoznania się z zakładką „Od czego zacząć czytanie bloga?”

 

  • Takie książki chciałabym czytać moim dzieciom. Tak jak teraz, z wielkim zainteresowaniem widocznym w tych małych oczkach czytamy Nelę małą reporterkę czy wcześniej czytaliśmy Karolcię;) Takie książki rozwijają w dzieciach nie tylko wyobraźnię ale również chęci. Zmuszają do myślenia, pracy nad sobą i wyciągania wniosków. Dzieci chcą być jak ich ulubieni bohaterowie :)