A czy Twoje dziecko ma na to wszystko czas?

Jakiś czas temu niechcący wpadłam na bloga, na którym mama, blogerka i nauczycielka w jednym pisała o tym, jak przygotować dziecko, które ma pójść do przedszkola (z naszego punktu widzenia, prawdopodobnie chodzi bardziej o zerówkę – taki etap dla 5-6 latków). W artykule zawarła 9 umiejętności, które jej zdaniem dziecko powinno opanować, zanim do tej zerówki trafi. Artykuł ukazał się przezornie już w marcu, żeby każdy z rodziców miał szansę odpowiednio przygotować dziecko. Nic dziwnego, bo wymagania wcale nie były takie łatwe:

Po polsku:

  1. Śpiewać alfabet
  2. Pisać swoje imię i nazwisko
  3. Rozpoznawać wszystkie litery (duże i małe)
  4. Pisać wszystkie litery (duże i małe)
  5. Czytać wszystkie litery (w języku angielskim litery często inaczej są zapisywane, a inaczej czytane)
  6. Liczyć od 0 do 20
  7. Rozpoznawać zapisane liczby od 0 do 20
  8. Zapisywać liczby od 0 do 20
  9. Czytać globalnie podstawowe słowa (ponieważ anigielskie czytanie różni się od polskiego, dzieci często podstawowych słów uczą się całościowo, bo czytanie literka po literce po prostu nie miałoby sensu).

Sporo, prawda? Klusek w tym roku poszedł do zerówki i na pewno wszystkich tych ogromnie ważnych umiejętności nie posiada. Co więcej ja w dalszym ciągu nie nalegam, żeby je posiadł. Czy jestem wyrodną matką? Być może. Ale wydaje mi się, że na te „niezmiernie podstawowe” rzeczy moje dzieci bez problemu znajdą czas jeśli tylko będzie im to potrzebne. Teraz nie widzę sensu zmuszania ani nawet wmanipulowywania ich (oczywiście szlachetną „nauką przez zabawę”) w przyswajanie tej wiedzy. Szczerze mówiąc, oni po prostu nie mają na to teraz czasu. Bo moje dzieci są na prawdę bardzo zajęte.

Co robią?

1. Spędzają czas razem, nawiązując bardzo ważną moim zdaniem relację. Mam im zabrać czas wspólnej zabawy, po to, żeby śpiewać alfabet?

_MG_1751

2. Bawiąc się ze sobą i z innymi dziećmi (jeśli to możliwe) uczą się samodzielności, radzenia sobie w grupie, kompromisu, przeżywania emocji takich jak radość, ale też takich jak zazdrość, złość, smutek… Mam wejść w ten czas z nauką pisania imienia i nazwiska?

_MG_6940

3. Budują z klocków, rozwijając wyobraźnię taką „normlaną” i tę przestrzenną, która tak później przydaje się w myśleniu matematycznym. Czy to jest mniej ważne niż rozpoznawanie liter?

_MG_1661 _MG_9083

4. Bawią się zbudowanymi pojazdami, samochodzikami, zwierzakami i innymi zabawkami, przeżywając i tłumacząc na swój język, to co dzieje się wokół nich. Odgrywając sytuacje, których na co dzień są światkami, próbują zrozumieć świat i uczą się norm społecznych wyznaczanych przez dorosłych. Mam im to przerwać, żeby pouczyli się pisania liter?

19850613_1441481412607818_1626509357_o

5. Wymyślają kolejne zabawy i zajęcia, pobudzając swoją wyobraźnię i jednocześnie poznając siebie – ucząc się, jakie zajęcia sprawiają im przyjemność, a jakie nie. Jakie powodują, że czują się lepiej, a jakie – że gorzej. Co im poprawia humor, a co wręcz przeciwnie. Czy dzisiaj, kiedy wszyscy zmagają się ze stresem, próbują sprostać ciągle rosnącym wymaganiom i zapadają na depresje albo wpadają w uzależnienia, umiejętność sprawiania sobie przyjemności nie jest ważniejsza od nauki czytania?

_MG_3098

6. Ponieważ zawsze jest tyle rzeczy do zrobienia – zabawa nowym samochodzikiem, książka do przeczytania, bajka do obejrzenia, koledzy do spotkania, pranie do rozłożenia (to akurat obecnie Kluska zadanie) itd. uczą się planować swój czas, wybierać rzeczy mniej ważne, decydować co można odpuścić, a co nie. To dużo trudniejsza i bardziej przydatna umiejętność niż liczenie do 20.

_MG_1913

_MG_4426

7. Nudząc się mają czas na przemyślenie i przeżycie wszystkich tych bodźców, które co chwila do nich docierają. Mogą się zastanowić co ma sens, a co sensu nie ma i przyjść do mnie z pytaniami, które pomogą im ten sens znaleźć, uzupełnić brakujący kawałek układanki, lub popchnąć do kolejnych pytań. Po prostu poukładać sobie w głowie wiedzę, która napływa do nich na każdym kroku. Mam im przerwać zadawanie pytań i uczyć rozpoznawania cyfr? (Czytaj też: Nasza nuda zła)

_MG_3164

8. Skacząc wściekle po kanapie, biegając po dworze, wspinając się po drabinkach i wszystkim tym, co do wspinania się nadaje, jeżdąc na rowerze i biegając z krzykiem, poznają swoje ciała, zdobywając w ten sposób umiejętność niezbędną dla poczucia pewności siebie, dotleniają się, spalają nadmiar energii, wzmacniają mięśnie i kości, a także rozwiają wyobraźnie przestrzenną, o której już pisałam. Zamiast tego mam im zaproponować pisanie liczb?

_MG_9730

9. Rysują, śpiewają, wymyślają piosenki i (czasem głupie) rymowanki, wycinają, oglądają swoje książki i katalogi lego, słuchają bajek, czytają ze mną książki, wychodzą ze mną do sklepu, miasta, urzędu, pomagają w kuchni i w innych pracach domowych, dbają o swój wygląd wybierając ubrania i samodzielnie się ubierając, uczą się dbać o siebie, swoją higienię, porządek w domu i na podwórku, planują co będą robić dzisiaj, a co w sobotę, uczą się, że czasem trzeba cierpliwie czekać, a czasem trzeba po prostu wstać i coś zrobić, nawet jeśli pani w przedszkolu nie widzi, że trzeci raz podnosi się rękę, bo bardzo się chce do ubikacji… A chcą też mieć czas na zgłebianie tematów, którymi akurat się interesują… Czy czytanie globalne jest ważniejsze?_MG_2020

_MG_1791
Kluskowa kolekcja kamieni

(Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym wpisie pochodzą z naszego profilu na Instagramie. Jeśli interesuje Cię, co jeszcze robią Kluski koniecznie tam zajrzyj.)

Oczywiście pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą mi, że na wszystko jest czas, że można robić i to i tamto i w zasadzie wszystko. Ale moje doświadczenie nauczyło mnie już, że to nie prawda. Nigdy nie jest tak, że na wszystko jest czas (o czym z resztą śpiewało Turbo). Codziennie dokonujemy bardzo wielu wyborów, z wielu rzeczy rezygnujemy, odkładamy je na później, często w nieskończoność. Ale to jest dobre. Bo „nie” dla jednaj rzeczy oznacza „tak” dla innej. I warto wybierać to, co jest dla nas ważne. I warto też pozwilić dzieciom wybierać to, co dla nich jest ważne. Bo czytanie, pisanie i liczenie i tak w końcu opanują. W dzisiejszym świecie, gdzie słowo pisane otacza nas z każdej strony, w sytuacji, kiedy rodzice sami lubą czytać i pokazują na każdym kroku jakie to jest ciekawe, dzieci same prędzej czy później zainteresują się tym tematem. A kiedy się zainteresują, najprawdopodobniej przyswoją temat w mgnieniu oka. Bo zainteresowany mózg uczy się w zadziwiającym tempie. W świecie, gdzie ciągle trzeba liczyć – choćby czas i  pieniądze, raczje nie ma możliwości, żeby i tej umiejętności dzieci nie przyswoiły sobie błyskawicznie, kiedy zajdzie taka potrzeba. Po co więc cały czas uczyć dzieci „na zapas”? Nie lepiej pozwolić im uczyć się tego, czego akurat w danej chwili potrzebują?


 

Jeśli uważasz, że ten wpis może jeszcze komuś pomóc – udostępnij go znajomym.
A jeśli masz do mnie jakieś konkretne pytanie, pisz pod wpisem lub na maila nasze.kluski@o2.pl Pomogę, na ile będę umiała.

Pamiętaj, że ja w ten artykuł włożyłam czas i pracę. Jeśli więc Ci się podoba i uważasz, że może się przydać komuś z Twoich znajomych – udostępnij go dalej. Takie udostępnienia i komentarze, to dla mnie znak, że moja praca nie idzie na marne.

A jeśli jesteś na blogu po raz pierwszy – serdecznie zapraszam do zapoznania się z zakładką „Od czego zacząć czytanie bloga?”

  • Dorota Kamińska-Ruszczyszyn

    cóż to za książka z nauką rysowania parowca i śmigłowca?

    • Aleksandra Jurkowska

      W tej chwili już nie pamiętam, bo Klusek dość często sobie takie książki z biblioteki wpożycza, tak więc niestety tytułu nie podam :(