Moje postanowienie noworoczne, czyli chcę być lepszą mamą

Styczeń to ewidentnie czas zmian. Ja jednak już od ładnych kilkunastu lat staram się nie robić postanowień noworocznych. Głównie dlatego, że rzadko udaje mi się jakieś spełnić. Znam się już na tyle dobrze, że wiem, że zmiany najłatwiej wprowadzać mi spontanicznie. Bez większego planu i przygotowania. Tylko wtedy mam szansę powodzenia. Jeśli wystarczy mi początkowego entuzjazmu, żeby coś zacząć i choć trochę się do tego przyzwyczaić, udaje mi się wprowadzić jakieś zmiany. Jeśli czekam, planuję, zastanawiam się, zazwyczaj nie wychodzę poza fazę planów. Mój entuzjazm kończy się zbyt szybko, do głosu dochodzą wątpliwości, inne rzeczy wysuwają się na pierwszy plan.

W tym roku jednak mam kilka postanowień:

1) Po pierwsze, mam nadzieję, że z Twoją pomocą uda mi się ożywić trochę mojego bloga. Ostatnimi czasy opuścił mnie trochę entuzjazm. Notorycznie mam wrażenie, że moje teksty czyta niewiele osób, a nawet jeśli ktoś czyta, to nie mają one większego znaczenia. Brakuje mi trochę reakcji z Twojej strony. I mam nadzieję, że w tym roku wspólnymi siłami uda nam się to trochę zmienić. Na szczęście sądząc po licznych komentarzach na naszym profilu FB, wydaje mi się, że zmiany się już zaczęły, bardzo mnie to cieszy i jestem Wam za to naprawdę wdzięczna.

Poza tym w planach mam też zabranie się za nasz profil na Instagramie, który do tej pory traktowany był raczej po macoszemu.

Zastanawiam się też, czy poza czytaniem chciałabyś mnie oglądać i słuchać? Może warto ruszyć też z kanałem na YouTube? Co myślisz?

Mam nadzieję, że mi trochę pomożesz – zajrzysz, skomentujesz, polubisz, udzielisz wskazówek, co do tego o czym chciałabyś czytać i jakie zdjęcia oglądać.

2) Po drugie mam zamiar przetestować karty pozytywnej dyscypliny. O samej pozytywnej dyscyplinie pisałam już nie raz. Jest to metoda naprawdę warta poznania. Więcej na ten temat możesz poczytać tutaj:

pozytywna dyscyplina, potrzeby dziecka, rodzicielstwo bliskości

 

Moim zdaniem warto zacząć właśnie od książki, która przedstawia podstawy tej metody i opisuje wiele technik, pomocnych w rozwiązywaniu codziennych problemów, których przecież jest sporo, kiedy w domu jest dziecko. To taka baza, takie kompendium wiedzy. Ale książka jest gruba i obszerna. A w sytuacjach stresowych (których też wiele jest przy dwójce dzieci) wiedza zamknięta w książce i schowana gdzieś pod okładką, często po prostu ulatuje. Dlatego właśnie postanowiłam spróbować kart pozytywnej dyscypliny.

Kart jest 52 – czyli po jednej na każdy tydzień roku. Na każdej karcie jest opisana jedna metoda pozytywnej dyscypliny. Krótko i zwięźle. Np. tak:

pozytywna dyscyplina

Autorka poleca, żeby spróbować skupić się na jednej karcie przez tydzień. Tak żeby metoda opisana na tej karcie była taką pierwszą metodą, po którą sięgamy jeśli mamy jakiś problem na linii rodzic-dziecko. Co tydzień wieszam więc kartę z nową metodą na lodówce i patrzę na nią kiedy nie wiem co zrobić. Moim zdaniem to idealny sposób wprowadzania pozytywnej dyscypliny w życie. Dlaczego?

– Bo kiedy pojawia się problem, trudno jest myśleć logicznie i zastanawiać się nad tym, która metoda byłaby najlepsza. A tu nie trzeba się zastanawiać – wystarczy spojrzeć na lodówkę i już wiadomo.

– Pozytywna dyscyplina ma wiele skutecznych technik. Ciężko je wszystkie zapamiętać tak od razu. A tak w praktyce, tydzień po tygodniu poznajemy kolejne metody. Sprawdzamy, czy nam pasują, czy nie, do jakich sytuacji się nadają, gdzie mogą pomóc. (Na szczęście wiele technik jest bardzo uniwersalnych i można je stosować w wielu sytuacjach). Po roku znamy więc już wiele technik i możemy je spokojnie wybierać zależnie od naszych prywatnych upodobań.

– Zastosowanie już kilku metod pozytywnej dyscypliny może znacząco poprawić kontakty z dziećmi i pomóc w rozwiązywaniu wielu frustrujących problemów. Więc nawet jeśli nie uda mi się dotrwać do końca roku i sprawdzić każdej karty, to i tak czegoś się nauczę.

Na dowód tego, że już zaczęłam pokazuję karty sprawdzone do tej pory:

pozytywna dyscyplina

A jakie są Twoje postanowienia na ten nowy 2017 rok? Chętnie się dowiem.

  • Te karty to super sprawa. Chętnie je kupię siostrze jak młody podrośnie :)

  • Ewa

    Trzymam kciuki, abyś osiągnęła wszystkie założone sobie cele!

  • Agnieszka N

    Podoba mi się pomysł z kartami. Właśnie mierzę się z problemem jak polepszyć relacje z moim pięciolatkiem i karty są tym czego potrzebuję. Powodzenia w realizacji planów. Trzymam kciuki.

  • Powodzenia! Trzymam kciuki. Wcześniej częściej robiłam postanowienia teraz postanowiłam działać. Choć ze dwa w głowie mam :)